DOING THINGS TOGETHER. PUBLIKOWANIE JAKO PRAKTYKA KOLEKTYWNA – manifest!

 

Rozdział 1 – Manifest osobisty

Nazywam się Michał Chojecki.
Jestem artystą, drukarzem i wydawcą.
Prowadzę niezależne wydawnictwo i pracownię Oficyna Peryferie
i jestem członkiem kolektywu Pracownia Wschodnia.
Tworzę publikacje artystyczne i ziny.

Rozdział 2 – Zrób to sam

Historycznie ziny były najprostszym i najłatwiejszym sposobem komunikacji, 
zwłaszcza dla osób pozbawionych dostępu do mediów głównego nurtu.
Twój głos nie jest słyszalny?
Załóż własną gazetę.
Zrób zina.
Weź ołówek, weź papier, użyj kserokopiarki.
Stwórz własne medium.
Zrób to sam.

Rozdział 3 – Cyfrowy zwrot

Jednak fizyczne publikacje mają wiele ograniczeń:
druk, oprawa, dystrybucja…
Tak wiele wysiłku i tak mało efektu!
Pod koniec lat 90. media cyfrowe dały nadzieję,
że możemy te ograniczenia pokonać.
Rozwój internetu, blogów, a w końcu mediów społecznościowych
wydawał się idealną szansą na rozwinięcie idei zina jako
oddolnej, demokratycznej formy komunikacji.
Internet to była obietnica globalnej sieci niezależnych mediów
i przy okazji czynnik, który zabił drukowane ziny.

Rozdział 4 – Rozczarowanie

Kilkanaście lat później obudziliśmy się w zupełnie innej rzeczywistości.
Nikt już nie wierzy, że internet jest wolny, 
zdecentralizowany i należy do ludzi.
Komunikujemy się, opierając na algorytmach kilku megakorporacji,
dla których nasza uwaga jest jedynie towarem na sprzedaż.
Nie możemy ufać niczemu, co widzimy i słyszymy na ekranie.
Radzenie sobie z tym to jedno z najważniejszych wyzwań, 
przed jakimi stoimy.

Rozdział 5 – Renesans

Moja praktyka jako artysty, badacza i wydawcy
polega na eksplorowaniu nowej perspektywy na ziny
— znaczącej dziś, w trzeciej dekadzie XXI wieku, 
coś innego niż przed internetem.
To, czego dziś doświadczamy, nazywam renesansem drukowanych zinów.
Ziny oferują coś, czego internet nie daje:
materialność i realne połączenie z realnym światem.
W postcyfrowej rzeczywistości wagi nabierają
fizyczność papieru, performatywny proces drukowania i sposób oprawy —
czyli cała forma publikacji.
W świecie postcyfrowym ziny nie są tylko mediami.
Są rytuałami.
Rytuałami troski o siebie, o innych. 
O nas.

Rozdział 6 – Korzenie

Chciałbym wprowadzić teraz trochę prywatnej perspektywy.
Urodziłem się w 1985 roku w Warszawie.
Moje wczesne dzieciństwo zbiegło się z upadkiem PRL.
Moi rodzice byli grafikami.
Z powodu braku technologii pracowali bez komputerów 
i skomplikowanych narzędzi. Niemal wyłącznie manualnie.
Pamiętam, jak fascynowało mnie to, że
kiedy chcieli coś zaprojektować,
musieli wymyślić metodę, jak to zrobić.
Obserwowałem to i starałem się naśladować.
Tak zasiano we mnie ziarno DIY.
Nie mniej ważne od tej praktyki zawodowej było to, co robili w ukryciu,
czyli ich zaangażowanie w ruch prasy podziemnej – drugiego obiegu.
Wtedy zrozumiałem, że książki mogą być na tyle ważne, 
żeby ryzykować wolność dla ich drukowania,
oraz że mogą powstawać poza przemysłem i oficjalnymi strukturami.
Dzisiaj, również dzięki temu doświadczeniu, lepiej rozumiem, 
że tworzenie książek, drukowanie i wydawanie to sposób
na zadawanie pytań o rzeczywistość, która nas otacza.

Rozdział 7 – Infrastruktura

Założyłem Oficynę Peryferie w styczniu 2014 roku
i niedługo później kupiłem swoją pierwszą maszynę Riso.
Przez ostatnie (prawie) dwanaście lat staram się eksplorować
artystyczny potencjał tego powielacza.
Drukowałem książki, ziny, grafiki, efemery.
Uczestniczyłem i prowadziłem masę warsztatów,
słuchałem wykładów, czytałem instrukcje,
dołączałem do grup dyskusyjnych, uczestniczyłem w rezydencjach
i pracowałem w różnych formatach z różnymi ludźmi.
Mimo to, wciąż zadziwia mnie, jak ta szalona maszyna
wpływa na scenę wydawniczą w mojej bańce.
Ostatnio zrozumiałem, że z mojej perspektywy 
Riso to nie tylko maszyna drukująca.
To infrastruktura społeczna.
Każde studio Riso, jakie znam, funkcjonuje w sieciach relacji —
nie produkuje tylko druków.
Produkuje społeczności.
Łączy ludzi poprzez wspólne projekty,
ale i trudności oraz mankamenty tej techniki.
Nawet jeśli Oficyna Peryferie miała być
szyldem dla mojej indywidualnej działalności,
szybko zrozumiałem, że wydawanie to praktyka publiczna.

Rozdział 8 – Do It Together

W ostatnich latach prowadziłem kilka formatów w Oficynie Peryferie:
Riso Print Club — współdzieloną pracownię druku,
Crit Club — grupę dyskusyjną do wspólnego uczenia się,
Warsaw Zine Library — czytelnię publikacji artystycznych.
Razem te formaty i współprace tworzą ekosystem,
który rozszerza Oficynę Peryferie poza wydawanie książek i zinów.
To jest ekosystem działań, ale już nie DIY. Zrób to sam.
Ale DIT - Do It Together.

Rozdział 9 – Połączenie

Dla mnie ziny nigdy nie są wyłącznie prywatną sprawą.
Zin bez dystrybucji jest tylko notesem.
Ożywa dopiero w rękach innych osób.
Dlatego dystrybucja to nie logistyka.
To spotykanie drugiego człowieka.
Wysyłanie listu, a nie produktu.
Ziny nigdy nie są o izolacji.
Ziny są o przynależności.

Rozdział 10 – Skalowanie

Doszedłem do momentu, w którym zrozumiałem, 
że każdy projekt rodzi się z relacji.
Spotykam ludzi, rozmawiamy, i próbujemy wydobyć coś,
co może istnieć tylko między nami.
Może na tym polega dziś moja agenda wydawnicza —
nie na dystrybucji informacji, 
nie na dystrybucji fajnych grafik,
lecz na budowaniu relacji, które mają znaczenie.
Ziny mogą wyglądać na małe, kruche, nawet naiwne —
ale niosą coś, o czym profesjonalny świat mediów często zapomina:
szczerość i wolność od celu.
Pamiętając o zinach, pomyślałem ostatnio
Może przyszłość komunikacji
nie powinna polegać na skalowaniu w górę —
efektywności, zasięgach...
Ale też na skalowaniu w dół,
Może nawwet do rozmiaru pojedynczej drukowanej strony,
przekazywanej z ręki do ręki.

Warszawa, 21.11.2025

Michał Chojecki / Oficyna Peryferie

@oficynaperyferie

hello@oficynaperyferie.pl

~~~

Chapter 1 – A PERSONAL MANIFESTO

My name is Michal Chojecki.

I am an artist, researcher, and publisher.

I run independent press Oficyna Peryferie

I make artist publications and zines.


Chapter 2 – DO IT YOURSELF

Historically, zines have been the simplest and easiest way to communicate,

especially for those who didn’t have access to mainstream media.

You have no voice?

Make your own medium.

Make a zine.

Take the pencil, take the paper, use the photocopier.

Start your own press.

Do it yourself.


Chapter 3 – THE DIGITAL SHIFT

However, physical printed pamphlets have many limitations:

printing, binding, disseminating…

So much effort for so limited a result.

In the late 90s, digital media gave hope

that we could go beyond those limitations.

The rise of the World Wide Web, blogs, and finally social media

seemed like a perfect chance to extend the idea of the zine

as a grass-rooted, democratic form of communication.

A promise of the Internet as a global network of independent voices

— it was a key factor that turned independent communication online

and, by the way, killed printed zines.


Chapter 4 – DISILLUSIONMENT

Twenty years later, we woke up in a totally different reality.

No one still believes that the Internet is free, decentralized,

and belongs to the people.

We communicate relying on algorithms owned by a few mega-corporations,

for whom our perception is a commodity for sale.

We cannot trust anything we see and hear online.

Dealing with fake news, fake data, fake reality

is one of the most important challenges we face nowadays.


Chapter 5 – THE RENAISSANCE OF PRINTED ZINES

My practice as an artist, researcher, and publisher

is about exploring a new perspective on zines

— one meaning different in the third decade of the XXI century.

What we experience now is what I call the renaissance of printed zines.

Zines offer something the Internet can’t:

a sense of presence, materiality, and real connection between people.

What makes the difference in the post-digital reality

is attention to paper, the printing process, and binding style —

the whole material form of a publication.

In the post-digital world, zines are not just media.

They are rituals of care — self and social.

Each printed page becomes a gesture of resistance

against high pace, noise, and forgetting.

Zines always carry a statement.


Chapter 6 – ROOTS AND RESISTANCE

Let’s put a private perspective on this.

I was born in 1985 in Warsaw, capital of the People’s Republic of Poland.

My early childhood coincided with the collapse of the communist regime.

My parents were graphic designers.

Graphic design back then was more of a craft.

Due to lack of technology,

they worked without computers, just manual tools.

I remember being fascinated by how,

when they wanted to design something,

they had to invent a method of making it.

That’s how the seed of DIY was planted in my young head.

Equally important was their involvement in the underground press movement

as part of the political opposition.

I assumed at that time that:

books are so important that you can risk your freedom for publishing,

they can be made outside industrial and official production systems,

and making books, printing, and publishing is a way

to question the surrounding reality.

 

Chapter 7 – RISO AS SOCIAL INFRASTRUCTURE

I started my press Oficyna Peryferie in January 2014,

and soon after bought my first Riso machine.

For the last (almost) twelve years, I’ve been exploring

artistic potencial of low-tech duplication.

I’ve been printing books, zines, graphics, ephemera.

Attending and conducting workshops,

listening to lectures, reading manuals,

joining discussion groups, doing residencies,

and working in different formats with different people.

I’m still amazed at how this crazy machine

has influenced the publishing scene in my bubble.

What I learned is that Riso is not only a printing machine.

It is a social infrastructure.

Every Riso studio I know exists in networks —

it doesn’t only produce prints.

It produces communities.

It connects people through shared challenges,

limitations, and fixing mistakes.

Even if Oficyna Peryferie was supposed to be

a label for my own publishing practice as an artist,

soon I realized that publishing is a collaborative practice.


Chapter 8 – DOING IT TOGETHER

In recent years, I’ve run a few collective formats at Oficyna Peryferie:

A Riso Print Club — a shared print studio,

A Crit Club — a discussion group for collective learning,

Warsaw Zine Library — a reading room for artistic publications.

Together, these formats and collaborations form an ecosystem,

extending Oficyna Peryferie beyond publishing books and zines.

They turn it into a platform are laboratories of doing-it-together.


Chapter 9 – ZINES AS CONNECTION

For me, a zine is never only a private work.

A zine without circulation is just a notebook.

It becomes alive only in the hands of others.

That’s why distribution is not just logistics.

It is meeting another human being.

Like sending a letter, not shipping a product.


Chapter 10 – SCALING DOWN DESIGN

I came to a moment when I started to understand that

every project is born from a relation.

I meet people, we talk, and we try to extract something

that can only exist between us.

The publication is a trace of that relationship,

it always points toward others:

friends, readers, communities.

Zines are not about isolation.

They are about belonging.

Maybe this is what our publishing agenda is today —

not the distribution of information,

but the building relationships that matter.

Zines may look small, fragile, even naïve —

but they carry something that professional design often forgets:

honesty, and freedom from purpose.

Maybe the future of communication

is not only about scaling up —

but also about scaling down,

to the size of a single printed page,

passed from hand to hand.


Warsaw, 24.10.2025

Michał Chojecki / Oficyna Peryferie